Systematyczność w rysunku architekta
Wielu z nas chciałoby rysować codziennie ale kiedy przychodzi co do czego to wiecznie nie ma czasu. Zauważyłam że od rysunku odciągają mnie najczęściej :
- social media - no wiesz... ten stan kiedy o 2 w nocy mówisz sobie jeszcze tylko ten jeden film i kładę się spać
- proza dnia codziennego - a to trzeba zadzwonić, a to przygotować coś na studia itd.
- zbyt duże zadania - i właśnie temu chciałabym poświęcić mój wpis
Dziś porysuję sześć godzin
Nie raz robiłam sobie takie plany. I byłam zadowolona, że powzięłam taką decyzję. Problem jednak w tym że na deklaracji się kończyło.
Potem upływały kolejne tygodnie i nic! Ale przecież ja lubię rysować!
Nie szkodzi. Kiedy mam do wyboru - zrobić projekt na studia a porysować to okazuje się, że studia wygrywają.
Kiedy to były czasy kiedy robiłam jeden rysunek ołówkiem na 3 dni. Tylko że wtedy była jeszcze w liceum.
Okazuje się - zbyt duży plan
Poszłam kiedyś na wspólne rysowanie z Wojciechem Domińczakiem - szefem szkoły rysunku Domin.
I tam podane były trzy elementy każdego działania :
- Rozpoczęcie - i trudności z tym związane
- Podtrzymanie - czyli utrzymanie rysowania
- Wykończenie
I nagle mnie olśniło - ja mam problemu już z pierwszym punktem. Nie potrafię zacząć. I wtedy wojtek powiedział mi :
- Masz za duży kęs do połknięcia - 6 godzin rysunku pod rząd? Niewykonalne!
I tak właśnie było. Kiedy stawałam przed rozpoczęciem takiego etapu pracy zaraz włączała mi się czerwona dioda: "Nie możesz tyle poświęcić czasu - zobacz ile masz innych rzeczy do zrobienia"
Banalne rozwiązanie a jakie skuteczne
Wojtek poradził mi :
- Usiądź do 5 minut rysunku a może załączy Ci się faza "domknięcia figury" I tak kiedyś zrobiłam.
Okazało się, że nie ma problemu kiedy mówię sobie - postaw parę kresek - to zawsze przybliża do końca. I faktycznie załącza się faza "domknięcia bryły"
Jak to wygląda ?
Kiedy rysowałam rower i wrysowywałam szprychy a czas 15 minut skończył się to ja sobie mówiłam
"Dokończę tylko te kilka szprych" i wychodziło 19 minut.
Wtedy załączał się kolejny motyw domknięcia figury - "a jeszcze tylko pocieniuję"
Usiadłam do rysowania w 15 minut skończyłam po 9h
To był chyba najfajniejszy dzień rysunkowy od dawien dawna. W pewną sobotę rano uznałam - postawię te 15 minut kresek.
Zaczęłam rysować samochód. I tak po 15 minutach nie przerwałam. Owszem z tyłu głowy było że mam ważniejsze sprawy do zrobienia. Ale ja tak przecież kocham rysować. Myślałam, że godzinę porysuję. Ostatecznie było tego 9h.
I miałam świadomość, że jest masa innych rzeczy do zrobienia. Byłam jednak szczęśliwa bo nie zmarnowałam czasu.
Masa innych trików jak oszukać umysł
Teraz rysuję codziennie. I tak kształtuję nawyk. Pomaga mi w tym Rysunkowy kwadrans codziennie od 20.00. Wojtek kursy rysunku w Dominie prowadzi zajebiście. Wymyślił coś co działa niewiarygodnie - kształtowanie nawyku codziennego rysowania.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz